Relacja z uroczystości rozdania nagród w XVII edycji Konkursu „Polska wieś – dziedzictwo i przyszłość” im. prof. Jerzego Wilkina

2026-10-21
7 minut czytania

Uroczystość rozdania nagród w XVII edycji Konkursu „Polska wieś – dziedzictwo i przyszłość” im. prof. Jerzego Wilkina oraz konwersatorium „Dziedzictwo: kulturowe konsekwencje powojennych migracji na Dolny Śląsk”

13 października 2026 r. we Wrocławiu odbyła się uroczystość wręczenia nagród laureatom XVII edycji konkursu „Polska wieś – dziedzictwo i przyszłość im. prof. Jerzego Wilkina”, połączona z konwersatorium poświęconym kulturowym konsekwencjom powojennych migracji na Dolny Śląsk.

Organizatorem wydarzenia była Fundacja na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa (FDPA) wspólnie z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego.

Konkurs jest organizowany przez FDPA od 2009 roku. Jego celem jest promowanie wiedzy o polskim rolnictwie i obszarach wiejskich, dokumentowanie ich dziedzictwa kulturowego oraz wzbogacanie publicznej debaty o polskiej wsi. Do konkursu zgłaszane są zarówno prace naukowe i popularnonaukowe, jak i opracowania poświęcone lokalnej historii, kulturze, pamięci mieszkańców oraz przemianom zachodzącym na obszarach wiejskich.

W XVII edycji nagrodę główną otrzymał Maciej Zawistowski za pracę „Zmiany kultury kulinarnej na Dolnym Śląsku w latach 1945–1956”. Praca pokazuje spotkanie różnych tradycji i doświadczeń ludzi przybywających na powojenny Dolny Śląsk oraz proces tworzenia się nowej wspólnoty i tożsamości regionu. Wokół wydanej na jej podstawie książki „Tygiel. Spotkanie kultur kulinarnych na Dolnym Śląsku w latach 1945–1956” koncentrowała się również druga część wydarzenia.

Podczas uroczystości uhonorowano także autorów prac wyróżnionych w XVII edycji konkursu: Daniela Podobińskiego, Jakuba Busza oraz Julię Jakóbczyk i Milenę M. Mikołajczak.

Nagrodzona praca stała się naturalnym punktem wyjścia do szerszej rozmowy o powojennej historii Dolnego Śląska. Od kultury kulinarnej dyskusja prowadziła do pytań o migracje, pamięć, zakorzenienie i współczesną tożsamość regionu. Tym zagadnieniom poświęcono konwersatorium „Dziedzictwo: kulturowe konsekwencje powojennych migracji na Dolny Śląsk”.

 

Relacja z dyskusji

Dziedzictwo: kulturowe konsekwencje powojennych migracji na Dolny Śląsk

 

Uczestnicy:

·         Prof. dr hab. Jacek Raciborski, socjolog, Uniwersytet Warszawski, przewodniczący Kapituły konkursu – Polska wieś – dziedzictwo i przyszłość im. Profesora Jerzego Wilkina – moderator

·         Dr Joanna Hytrek -Hryciuk – historyczka, pisarka, Zakład Narodowy im. Ossolińskich

·         Dr hab. prof. UWr Joanna Nowosielska – Sobel – historyczka, prof. ucz. Uniwersytetu Wrocławskiego

·         Dr hab. prof. UW Marcin Zaremba – historyk, Uniwersytet Warszawski, stały współpracownik tygodnika ,,Polityka”

 

Czy pojęcie „Ziemie Odzyskane” wciąż pomaga opisywać powojenne doświadczenia mieszkańców zachodniej i północnej Polski? Jak przebiegał proces tworzenia nowego społeczeństwa na Dolnym Śląsku? Czy o jego historii decydowały przede wszystkim strach i niepewność, czy także nadzieja na lepsze życie? I wreszcie – co dzisiaj oznacza bycie Dolnoślązakiem? Te pytania stały się osią dyskusji wokół najnowszej książki Macieja Zawistowskiego „Tygiel. Spotkanie kultur kulinarnych na Dolnym Śląsku w latach 1945-1956”. Uczestnicy debaty spojrzeli na historię regionu z różnych perspektyw: historycznej, socjologicznej i kulturowej. Szczególnie interesująca okazała się konfrontacja wiedzy o powojennych procesach gospodarczych i politycznych kształtujących życie mieszkańców Dolnego Śląska z indywidualnymi doświadczeniami migrantów, z pamięcią zbiorową następnych pokoleń.

Prowadzący dyskusję prof. Jacek Raciborski rozpoczął debatę od pytania o zasadność posługiwania się terminem „Ziemie Odzyskane”. Zwrócił uwagę, że pojęcie to, mimo propagandowego rodowodu, na trwałe weszło do języka i świadomości społecznej. Podkreślił, że z perspektywy socjologicznej najważniejsze jest nie tyle historyczne uzasadnienie nazwy, lecz  jej znaczenie dla autidentyfikacji mieszkańców. Określenie „Ziemie Odzyskane” stało się bowiem elementem zbiorowego doświadczenia ludzi, których losy zostały ukształtowane przez powojenne migracje. Zdaniem profesora, choć Dolny Śląsk, Pomorze Zachodnie, Warmia i Mazury są regionami różniącymi się pod wieloma względami, można dostrzec między nimi istotne podobieństwa społeczne, widoczne nawet we współczesnych preferencjach wyborczych. Profesor skierował następnie rozmowę ku procesowi kształtowania nowej społeczności. Postawił pytanie, czy integracja przybyszów z różnych części przedwojennej Polski mogła następować szybko, czy też do jej zaistnienia konieczne było przezwyciężenie wieloletniego poczucia tymczasowości i zagrożenia.

Prof. Marcin Zaremba wskazał na dwa odmienne podejścia do pojęcia „Ziemie Odzyskane”. Pierwsze, historycznie rygorystyczne, odrzuca je jako termin polityczny wprowadzony przez władze komunistyczne. Drugie traktuje je jako ważny mit i opowieść, która współtworzyła tożsamość powojennych mieszkańców. Historyk opowiedział się za uwzględnieniem tego drugiego spojrzenia. Podkreślił, że pojęcie Ziem Odzyskanych, niezależnie od swojej historycznej nieścisłości, pozwala zrozumieć wyjątkowe doświadczenie migracyjne i społeczne milionów ludzi. Takimi doświadczeniami były m.in. wielotygodniowe podróże w wagonach towarowych, śmierć i narodziny dzieci podczas transportów, rozdzielone rodziny, niepewność miejsca osiedlenia oraz obawa przed przemocą. To wszystko tworzyło obraz społeczeństwa głęboko doświadczonego wojną.

Prof. Zaremba przypomniał również o skali przemocy, grabieży i społecznego chaosu, które towarzyszyły pierwszym latom po zakończeniu wojny. Posłużył się przy tym określeniem „społeczeństwo zgruzowane”, oddającym nie tylko materialne zniszczenia, lecz także rozpad dotychczasowych więzi i mechanizmów kontroli społecznej. Szczególnie ważna była jego uwaga, że strach nie skończył się wraz z zakończeniem wojny. Niepewność granic i obawa przed powrotem Niemców utrzymywały się przez kolejne dziesięciolecia, nasilając się w momentach międzynarodowych kryzysów. Dopiero traktat graniczny miedzy Polską a RFN z grudnia 1970 roku stał się istotnym krokiem ku przezwyciężaniu tego poczucia zagrożenia.

Do obrazu powojennej rzeczywistości przedstawionego przez prof. Zarembę odniosła się polemicznie dr Joanna Hytrek-Hryciuk. Zgodziła się, że niepewność, trudności aprowizacyjne, wysoka przestępczość, grabieże i gwałty, zwłaszcza dokonywane przez żołnierzy Armii Czerwonej były codziennym doświadczeniem nowych mieszkańców tej ziemi i ludności niemieckiej.  Podkreśliła jednak  potrzebę uwzględnienia również nadziei, z jaką wielu osadników przybywało na Dolny Śląsk. Zaznaczyła, że doświadczenia migrantów były bardzo zróżnicowane. Inaczej wyglądała sytuacja przesiedleńców z Kresów Wschodnich, inaczej mieszkańców zniszczonej Warszawy, a jeszcze inaczej przybyszów z ubogich regionów Polski centralnej. Dla wielu z nich osiedlenie na Dolnym Śląsku oznaczało możliwość uzyskania gospodarstwa, murowanego domu krytego dachówką, studni z pompą  i ogólnej poprawy warunków życia. Historyczka zwróciła również uwagę na powojenne osadnictwo ludności żydowskiej, która w takich miejscowościach jak Bielawa, Dzierżoniów czy Pieszyce podejmowała próby odbudowy życia społecznego, religijnego i kulturalnego po tragedii Holokaustu. Interesującym przykładem złożoności powojennych migracji była historia reemigrantów z Francji, szczególnie górników sprowadzanych do pracy w dolnośląskich kopalniach. Przyjeżdżali oni z nadzieją na lepszą przyszłość, lecz często napotykali trudności adaptacyjne i różnice kulturowe. Te ostatnie ujawniały się nawet w codziennych zwyczajach. Jak zauważyła badaczka, emigranci z Francji przywieźli między innymi inne przyzwyczajenia kulinarne – choćby sos winegret, odmienny od popularnego wśród przybyszów z Kresów sposobu podawania sałaty ze śmietaną. Pozornie drobne szczegóły stawały się świadectwem spotkania odmiennych tradycji.

Dr Hytrek-Hryciuk zajęła także wyraźne stanowisko w sporze o nazewnictwo. Uznała termin „Ziemie Odzyskane” za polityczny i nieprecyzyjny, opowiadając się za posługiwaniem się nazwami historycznych regionów, takich jak Dolny Śląsk, Pomorze Zachodnie czy Ziemia Lubuska. Podkreśliła przy tym znaczenie „wieloźródłowości” dziedzictwa, tworzonego zarówno przez ludność napływową, jak i przez tych, którzy musieli opuścić swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania.

Prof. Joanna Nowosielska-Sobel przeniosła dyskusję z poziomu sporów terminologicznych na płaszczyznę współczesnej tożsamości regionalnej. Zwróciła uwagę na zasadniczą różnicę między naukową refleksją nad nazwą regionu a sposobem, w jaki identyfikują się jego mieszkańcy. Postawiła pytanie: „Kim jest Dolnoślązak?”. Przywołała badania wskazujące, że mieszkańcy regionu identyfikują się przede wszystkim jako Polacy, a następnie często jako mieszkańcy konkretnych miast i miejscowości. Znacznie trudniejsze okazuje się określenie wspólnej tożsamości dolnośląskiej. Zdaniem badaczki jedną z przyczyn jest brak jednolitej pamięci zbiorowej. Historie rodzin przybyłych z różnych stron Europy i Polski są odmienne, a pamięć o pochodzeniu przechowywana jest przede wszystkim w opowieściach rodzinnych. Symbolicznym miejscem odkrywania tych różnic może być nawet stół wigilijny, przy którym spotykają się tradycje kulinarne przywiezione z różnych regionów.

Profesor podkreśliła również potrzebę odejścia od uproszczonego postrzegania powojennych osadników. Zwróciła uwagę na odrębność doświadczeń Kresowian, Sybiraków, Wielkopolan oraz mieszkańców Polski centralnej. Każda z tych grup wnosiła na Dolny Śląsk inne umiejętności, przyzwyczajenia, pamięć i doświadczenia historyczne. Ważnym elementem jej refleksji była także kwestia zakorzenienia kolejnych pokoleń. Czy współcześni mieszkańcy Dolnego Śląska nadal postrzegają siebie jako potomków przybyszów, czy mogą już mówić o sobie jako o ludziach od pokoleń należących do tego miejsca? Badaczka zwróciła uwagę, że integracja nie dokonywała się wyłącznie poprzez wielkie procesy polityczne i administracyjne. Równie ważne były codzienne kontakty, sąsiedztwo, przejmowanie zwyczajów i stopniowe oswajanie zastanej przestrzeni kulturowej.

W podsumowaniu dyskusji profesor Raciborski stwierdził, że historia powojennego Dolnego Śląska nie daje się sprowadzić do jednej narracji. Strach i nadzieja, przymus i szansa, obcość i stopniowe zakorzenienie, indywidualne klęski i sukcesy były równoczesnymi elementami doświadczenia mieszkańców. W toku dziesięcioleci ukształtowało się jednak na Dolnym Śląsku zintegrowane społeczeństwo, bardzo otwarte, tolerancyjne i niesłychanie dynamiczne. Najmłodsze pokolenia czują się już u siebie, nie dziedziczą lęków swoich rodziców. Pewne kłopoty tożsamościowe utrzymują się chyba tylko dlatego, że Dolny Śląsk to region ogromny i bardzo zróżnicowany. Stąd na standardowe pytanie tożsamościowe: kim jesteś? jego mieszkańcy odpowiadają zazwyczaj – Polką! Polakiem!  Być może najważniejszym elementem  dziedzictwa powojennych migracji i zderzenia z niemiecką kulturą materialną i niematerialną jest swoisty multikulturalizm  współczesnych mieszkańców Dolnego Śląska. Warto też odnotować jak dobrze ten region ma  się we wspólnej Europie.

Komentarz do dyskusji wygłosił dr Andrzej Hałasiewicz – przewodniczący Rady Fundacji na Rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa.

Podziękował uczestnikom dyskusji i podkreślił, że to  była prawdziwa uczta intelektualna.  Poruszył go najbardziej  problem tożsamości.  Odniósł go do swojej biografii mówiąc: ,,Zadałem sobie pytanie a jaka jest moja tożsamość? Moja mama jest z Kresów Wschodnich, przeszła przez Syberię. Mój tata był z Kongresówki. Urodziłem się w domu, gdzie były ślady poprzednich niemieckich właścicieli. To była Wielkopolska, gmina Trzemeszno,  Niemców wysiedlono, ale było tam część Polaków takich miejscowych, zasiedziałych, byli ludzie przesiedleni ze Wschodu. Po studiach pojechałem w jedno miejsce do pracy. Potem przeniosłem się w inne miejsce. No i w zasadzie kim ja jestem? I chyba - idąc śladem zaznaczonym przez profesora Raciborskiego - myślę, że jednak najbliższa jest mi tożsamość bycia Polakiem, ale w sensie obywatelskim, a nie grupy etnicznej”.  Następnie wyraził optymizm, że możliwe jest godzenie identyfikacji regionalnych, subregionalnych, narodowych i europejskich i Dolny Śląsk jest dobrym przykładem, że proces ten może przynosić dobre owoce. Trzeba też pamiętać by nie narzucać zbiorowych identyfikacji. Tożsamość  jest przede wszystkim  kwestią indywidualnego wyboru.

 

 

 

 


Aktualności
Ustawienia dostępności
Wysokość linii
Odległość między literami
Wyłącz animacje
Przewodnik czytania
Czytnik
Wyłącz obrazki
Skup się na zawartości
Większy kursor
Skróty klawiszowe (otwiera nową kartę)
Zamknij